Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 11 - Wazowie.djvu/58

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Więc wojna rozpoczęła się na nowo.
Trudno wyliczać tutaj bitwy i zwycięstwa, opisywać wszystkie czyny bohaterskie, wysiłki męstwa, cudy waleczności i błędy, klęski, poniesione straty. Oblężenie Zbaraża, gdzie książę Wiśniowiecki z garstką rycerstwa całe 6 tygodni odpierał krocie wrogów, zostanie na zawsze pomnikiem chwały polskiego oręża.
Lecz to nie rozstrzygnęło losu wojny.
Zrozumieli wreszcie Polacy, że by zakończyć walkę, trzeba odnieść zwycięstwo wielkie i stanowcze, więc wyruszyli w pole całą siłą pod wodzą samego króla Jana Kazimierza.
Wspaniale przedstawiały się polskie zastępy, złożone z pospolitego ruszenia wszystkich ziem i województw ze swemi chorągwiami, z wojsk kwarcianych i najemnych pułków cudzoziemskich, razem przeszło 100 tysięcy wyborowego wojska, kilkakroć tyle służby, wozów, koni, bydła na rzeź, co wszystka razem wyglądało niby wędrówka narodów, i niepodobna było objąć okiem całej przestrzeni, którą ten tabor zajmował.
Lecz Chmielnicki zgromadził większą siłę.
Podzieliwszy Kozaków na mniejsze oddziały, wiódł z sobą 100 tysięcy samej czerni, t. j. chłopstwa, 90 tysięcy kozackiej piechoty i 12 tysięcy doskonałej jazdy.
A prócz tego miał na usługi Tatarów. Chan Nuradyn ciągnął w 100 tysięcy ludzi i dwakroć tyle koni, nie licząc taboru. Jechali z nim murzowie i książęta, w pysznych strojach, dumni i hardzi, jakby świat podbić mieli.