Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 11 - Wazowie.djvu/31

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


I trwały te zapasy blisko sześć tygodni.
Raz zwrócili wszystkie siły na Kozaków.

»Jeszcze rosa nie oschła, jeszcze się mgły szare
Nad Dniestrem piętrzą, jeszcze i słońce niejare[1],
Kiedy sto dział burzących wcale niespodzianie
Kozakom zaporoskim tuż nad głową stanie.
Sypie się z gór pogaństwo straszliwemi wały,
Rzekłbyś, że się ruszyły okoliczne skały«.


Widząc Kozacy, że nie mają siły oprzeć się tej potędze, przytaili się cicho w obozie swoim i czekają. Trwał szturm przez godzin parę: zasypano ich kartaczami — oni nie odpowiadają. Najwidoczniej wszyscy polegli.
Dumny zwycięzca rzuca się na wały, a wtem hukną znienacka kozackie rusznice, zagrzmią armaty.

»Zapomni się pogaństwo i strasznie się zdziwi,
Że Kozacy strzelają i że jeszcze żywi,
Że ich wszystkich burzące nie pogniotły działa;
Smutnie przeto zawywszy swoje: hałłah! hałłah!
Skoro ci jeszcze do nich wysypią się gradem,
Naprzód im czoła strachem podchodziły bladym,
Potem — kiedy Chodkiewicz wsiądzie na ich roje,
Ze łby im ostrą szablą zdejmuje zawoje,
Zwątpiwszy o posiłkach, zwyczajnego toru
Dzierżąc się, uciekali do swego taboru«.


Zwykle walczono w dzień w otwartem polu, a po bitwie Polacy wracali do twierdzy. Chodkie-

  1. Nie jest jarzące, jaskrawe.