Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 10 - Rey -Kochanowski.djvu/34

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Nie dopuściłaś nigdy matce się frasować,
Ani ojcu myśleniem zbytniem głowy psować,
To tego, to owego wdzięcznie obłapiając,
I onym swym uciesznym śmiechem zabawiając.
Teraz wszytko umilkło, szczere pustki w domu,
Niemasz zabawki, niemasz rozśmiać się nikomu;
Z każdego kątka żałość człowieka ujmuje,
A serce swej pociechy darmo upatruje.[1]


W osiemnastu trenach boleść swą wyraża, dochodząc do rozpaczy i zwątpienia o wszystkiem: o wartości cnoty, nauki, rozumu, o miłosierdziu Boskiem, — ale w dziewiętnastym sam sobie daje na wszystko odpowiedź. Zmarła matka zjawia się niby z Urszulką na ręku i przemawia, tłumacząc, jak niesłuszny jest żal jego do Stwórcy. Szczęściem jest dla Urszulki, że umarła młodo: cierpienia nie doznała, czysta i niewinna używa w raju niebiańskich rozkoszy.
Z czasem uspokoił się i ból poety po tej tak ciężkiej stracie. Człowiek ze wszystkiem pogodzić się musi, a czas jest lekarzem na największe smutki. Wspomnienie Urszulki drogiem zostało mu zawsze, ale mógł znowu myśleć o czem innem, żyć dla poezji, rodziny i kraju.
W tych to przejściach zapewne ucierpiało zdrowie poety i może wtedy, doznając większych dolegliwości, napisał znany wiersz, który zaczyna słowami:

Szlachetne zdrowie,
Nikt się nie dowie,
Jako smakujesz,
Aż się zepsujesz![2]


  1. Przypis własny Wikiźródeł „Tren VIII“.
  2. Przypis własny Wikiźródeł Fragment Fraszki III, 54 — „Na zdrowie“.