Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 10 - Rey -Kochanowski.djvu/33

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Trudno dziś sprawdzić, czy w takich wyrazach przemawiała Urszulka, ale niektóre słowa jej zapisał ojciec, a ten je zapamiętał niezawodnie. Zrozpaczony poeta tak śmierć dziecięcia swego opisuje:

A tyś ani umierając, śpiewać przestała,
Lecz matkę ucałowawszy, takeś żegnała:
»Już ja tobie, moja matko! służyć nie będę,
Ani za twym wdzięcznym stołem miejsca zasiędę;
Przyjdzie mi klucze położyć, samej precz jechać,
Domu rodziców swych miłych wiecznie zaniechać«.
To, i czego żal ojcowski nie da serdeczny
Przypominać więcej, był jej głos ostateczny;
A matce, słysząc żegnanie tak żałośliwe,
Dobre serce, że od żalu zostało żywe.[1]


Żywe zostało serce, lecz jakże zbolałe. Rozpacz rodziców była nie do opisania. Matka płakała, łzy kryjąc, ażeby ojcu nie dodawać żałości, — a ojciec — pociechy znaleźć nie mógł. Boleść swoją wyśpiewał wreszcie w ślicznych trenach, które w nieśmiertelnym wieńcu jego sławy są najpiękniejszym liściem. W nich skarży się na pustkę, jaka po śmierci Urszulki została w jego domu.

Wielkieś mi uczyniła pustki w domu moim,
Moja droga Orszulo, tem zniknieniem swojem;
Pełno nas, a jakoby nikogo nie było,
Jedną maluczką duszą tak wiele ubyło!
Tyś za wszytki mówiła, za wszytki śpiewała,
Wszytkiś w domu kąciki zawżdy pobiegała,

  1. Przypis własny Wikiźródeł Fragment „Trenu VI“.