Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 10 - Rey -Kochanowski.djvu/28

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Sama mówię, jak mi się przypomną.
— A to mi się podoba! — wiesz, Urszulko, poproszę tatusia, i odda mi ciebie. On ma tyle dzieci, a ja będę miał jedną Urszulkę. Zabiorę ją daleko, do Krakowa, do króla, zobaczysz tam śliczne rzeczy. Cóż, czy zgoda?

Nie, jam dziewczyna,
Tobie trzeba syna;
Mnie weźmie kto inny,
Aniołek niewinny;
Ja poproszę Boskiej Matki
Dla ciebie o zdrowe dziatki.


Więc Zamoyski uściskał dziecię i szczerze winszował ojcu takiej córki, przepowiadając jej niezwykłą sławę i wielką miłość ludzką.
Hetman odjechał, życie popłynęło znowu szczęśliwie i spokojnie.
Urszulka była zdrowa, nie płakała nigdy, nie narzekała na nic, więc nie budziła w nikim żadnej troski; kochano ją, pieszczono, a że w domu poety często bywali goście z blizka i z daleka, więc sława jej rozchodziła się po świecie.
Były to złote czasy dla naszego kraju. Wisłą za złote zboże płynęło złoto w dukatach, — dostatek powszechny ułatwiał oświatę: mało kto poprzestawał już na akademji, każdy miał za co jechać za granicę, do sławnych uczelni włoskich; każdy zwiedzał dalekie kraje i przywoził stamtąd naukę, ogładę, a często oprócz tego cudzoziemskie stroje, zbytek, obyczaje obce. Lecz wielu powracało z rze-