Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 10 - Rey -Kochanowski.djvu/17

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Z Twoich rąk wszelkie zwierzę patrza swej żywności,
A Ty każdego żywisz z Twej szczodrobliwości.
Bądź na wieki pochwalon, nieśmiertelny Panie!
Twoja łaska, Twa dobroć nigdy nie ustanie.
Chowaj nas, póki raczysz, na tej nizkiej ziemi,
Jedno niech zawżdy będziem pod skrzydłami Twemi!


Głęboka cisza panowała w zgromadzeniu, i nikt jej przerwać nie śmiał. — Więc jest mistrz, co wydobył takie dźwięki z lutni ojczystej mowy naszej i tak piękne myśli umiał w niej wyrazić?
Nagle stary Rey powstał. Był szczerze wzruszony, on, co tak kochał mowę ojców, to też w uniesieniu szlachetnego serca zawołał:

Temu w nauce dank przed sobą dawam
I pieśń bogini słowieńskiej oddawam.


To znaczyło, że uznaje wyższość Kochanowskiego i oddaje mu pierwszeństwo, jako poecie polskiemu.
Słowa były niezgrabne, ale podyktowało je piękne uczucie, — w czystem sercu tego zacnego człowieka nie było widocznie zazdrości.
Wkrótce potem powrócił Kochanowski z za granicy, powitany na swojej ziemi gościnnie i serdecznie, jako znany już poeta. Duchowieństwo pragnęło otworzyć mu łatwiejszą drogę do sławy, przyjmując do swego stanu i obsypując godnościami; król Zygmunt August chciał go mieć na swoim dworze.
Kochanowski nie mógł się od razu zdecydować, więc — jak to było wówczas w zwyczaju —