Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 09 - Królowie obieralni.djvu/31

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

dzień zabawy: »gonitwy« na rynku krakowskim, czyli t. zw. turnieje, a nakoniec »maszkary«, czyli wspaniały pochód świetnie przebranych masek, w bogatych, malowniczych i oryginalnych kostjumach, na które przez kilka godzin najpoważniejsi widzowie patrzyli z przyjemnością i zajęciem.
Najpierw na złocistym wozie jeden z możnych panów jechał, przebrany za Murzyna, otoczony wspaniałym dworem w bardzo kosztownych szatach, a 8 trębaczy, też w murzyńskich strojach, trąbiło, stojąc na wozie.
Dalej szedł słoń ogromny, na którym była wieża, a z niej wyrzucano sztuczne ognie i rakiety.
Potem ukazał się wóz, ciągniony przez 24 godziny. 12 godzin były to dzieci biało ubrane, idące z prawej strony, a z lewej szło 12 w czarnych sukniach, usianych srebrnemi gwiazdami; wszystkie miały na głowach zegarki. Na wozie siedział Saturn, pogański bóg czasu, z siwą brodą i kosą w ręku, a za wozem szło Słońce i Miesiąc; — wszystko to połączone srebrnymi łańcuszkami dla okazania, że stanowi jedną całość.
Następnie wjechał wóz, ciągniony przez trzy orły, osłonięty białym obłokiem (z waty i bawełny). Na wozie siedział Jowisz, pogański władca nieba i piorunów, i rzucał błyskawice. Skutkiem tego zapalił się obłok bawełniany, i sam Jowisz uciekać musiał.
Teraz ukazała się najwspanialsza część pochodu: na Rynku stanęła brama tryumfalna, a z niej zaczęło występować wojsko: piechota, trębacze, chorągwie, jazda i rycerze różnych pułków, gierm-