Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 09 - Królowie obieralni.djvu/15

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Rozpoczął się groźniejszy bój na miecze. Walczono z zaciętością, zdumiewając sztuką i siłą; od czasu do czasu padał który z zapaśników jednej lub drugiej strony, wyniesiono już trzech Francuzów i pięciu Polaków, zdawało się przez chwilę, że zwycięstwo chyli się na stronę Francji, którą wspierał potężną siłą Samuel Zborowski, kiedy nieznany rycerz z polskiej strony ze spuszczoną przyłbicą rzucił się na pomoc swoim i potężnym ciosem obalił siostrzeńca Zborowskich.
Zawrzała straszna i zacięta walka: grzmiały ciężkie topory o żelazne blachy, pasowali się z sobą najsilniejsi przeciwnicy, i król strwożony nagle losem swoich dworzan, nie chcąc, ażeby z walki wyszli zwyciężeni, dał rozkaz, aby wszyscy opuścili szranki, oprócz Samuela i nieznanego rycerza, pojedynek między którymi miał być zakończeniem turnieju.
Na galerji zaległo pełne podziwu milczenie: uderzały topory, gięła się stal hartowna, każda chwila groziła śmiercią jednemu z walczących, kiedy nagle Zborowski, topór cisnąwszy o ziemię, rzucił się na przeciwnika, objął go wpół i siłą swych żelaznych ramion chciał zepchnąć z konia. Lecz nieznajomy rycerz chwycił go nawzajem, i po kilku sekundach szamotania runęli obaj z koni.
Samuel zerwał się pierwszy, przycisnął kolanami piersi leżącego i zawołał z wściekłością.
— Proś, żebym ci darował życie, bo zginiesz!
I podniósł nad nim puginał.
Nieznajomy tymczasem chwycił za miecz, go-