Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 09 - Królowie obieralni.djvu/07

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Ale tak postanowiono.
A jeśli na elekcję ma zjeżdżać kraj cały, to musi być w takiem miejscu, żeby dla wszystkich było jak najbliżej. Dlatego wybrano pola pod Warszawą, i wszystkie elekcje odbywały się tutaj, na Woli.
I stąd właśnie ten obóz pod Warszawą.
W dniu oznaczonym zjeżdżają się ziemie, powiaty, województwa. Wielki pan jedzie hucznie i wspaniale, dwór za nim liczny: pojazdy, karety, dworzanie, służba, krewni, przyjaciele, parę tysięcy ludzi.
A biedak idzie z szabelką na sznurku, bo nie ma do niej pasa; ojciec nie zostawił mu ziemi i koni, więc idzie pieszo; nie ma pieniędzy, ale jeść mu dadzą, bo ma swój głos szlachecki, który odda temu, kto go uprzejmiej przyjmie i hojniej obdarzy. Będzie mu za to służył i wybierał tego, kogo mu wybrać każe, bo sam przecie o niczem nie wie: w szkole nie był, a teraz przyszedł na elekcję, bo tutaj łatwiej znajdzie dobrą służbę.
Szuka swoich. Z kaliskiego tu przybył, więc pyta spokojnie, gdzie leżą Kaliszanie, — tam i jego miejsce, tam powiedzą mu, co ma robić, jak gadać. Chleba nikt nie pożałuje.
Rozłożyły się ziemie jedna obok drugiej wielkiem, szerokiem kołem, więc Krakowska, Kujawska, Łęczycka, Kaliska, Płocka i t. d. i t. d. Tu Litwa. Przy każdej zatknięto chorągiew, za nią bieleją namioty, płoną ogniska, ludzie siedzą gromadami, gwarzą, słuchają, radzą; — poza kołem pasą się konie na łąkach, stoją wozy z żywnością, bronią; —