Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 07 - Jadwiga i Jagiełło.djvu/28

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


być nie mógł dla dróg ciężkich podczas jesiennej słoty. Zima dopiero usłała mu piękny gościniec do rodzinnego kraju: równy, twardy i biały, jak szata godowa.
Więc jedzie. — Nie sam, z pocztem wspaniałym, z darami, — z nową wiarą.
Na Turzej Górze w świątyni, wzniesionej z rozkazu Gedymina, płonie Znicz wieczysty; święty posąg Perkuna strzeże starego ogniska, — czuwają nad niem troskliwie kapłani, a lud gromadzi się na wielkiej łące, otoczonej prastarymi świętymi dębami, w cieniu których żyją szczęśliwie jaszczurki, bogom poświęcone, i węże, odbierające cześć Boską.
Obok zamek książęcy.
Tutaj ciągnie Jagiełło z swym orszakiem, przed nim krzyż złoty niosą. Krzyż straszniejszy od miecza dla Litwina.
Lecz taka wola księcia.
Z jego rozkazu tutaj wita go lud mnogi, tu, na tej łące, gdzie widział go nieraz, bogom składającego ofiary.
A dzisiaj?
Oto zasiadł wspaniale na wysokim tronie, koronę ma na głowie, a berło w prawicy. Krzyż złocisty przed nim zatknięty.
Książę łaskawie słucha powitania. Twarz ma poważną, a w oczach pioruny, ale na ustach dobroć dla swego ludu. Nie z gniewem przybył.
Nagle przemówił: wolę swą oznajmia. Przywiózł Litwie dar wielki: wiarę świętą, sam nauczać jej będzie wierne dzieci swoje. Ona da bezpieczeństwo przed Krzyżakiem, błogosławieństwo nieba,