Strona:Nietzsche - Tako rzecze Zaratustra.djvu/355

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


czeli czcią przejęci; wreszcie król po prawej odparł w ich imieniu.
„Po tem, o Zaratustro, jakeś podaniem dłoni i ukłonem powitał, poznajemy, żeś Zaratustra. Poniżyłeś się przed nami; nieomal, że zadrasnąłeś naszą czołobitność: —
— któżby jednak zdołał poniżyć się z taką, jak ty, dumą? Tem i nas podźwignąłeś, pokrzepieniem jest to dla oczu i serc naszych.
Ażeby choć to tylko zobaczyć, weszlibyśmy chętnie na wyższe nawet góry, niźli ta. Chciwi widowiska przybyliśmy tutaj, pragnęliśmy ujrzeć to, co rozjaśnia zasępione oczy.
I patrz, już po naszych wołaniach na ratunek. Otworem stanęły już duch i serce, zachwyt je ogarnął. Nie wiele brakuje, aby się ta nasza ochoczość swawolą stała.
Nic radośniejszego, o Zaratustro, nie wzrasta na ziemi ponad wysoką, silną wolę: ona jest najpiękniejszą rośliną. Cały krajobraz orzeźwia się od takiego drzewa.
Do pinji przyrównywam tego, kto wyrósł jak ty, o Zaratustro: smukły, milczący, twardy, samotny, o najlepszem, najgiętszem drzewie, — świetny,
— i sięgający wreszcie zielonemi gałęźmi po swoje panowanie, potężnemi zagadnieniami nagabując wichry i nawałnice, oraz to wszystko, co w górach ma swoje siedlisko,
— potężniej jeszcze odpowiadając na nie, jak rozkazodawca i zwycięzca: o, dla oglądania takiej roślinności, któż na wysokie góry wspinać się nie winien?
Twe drzewo, o Zaratustro, orzeźwia nawet chmurnych i nieudanych, na twój widok nawet niestateczny staje się pewnym i serce swe koi.
I zaprawdę, ku twej górze i ku drzewu twemu zwraca się dziś wiele oczu; wielka rozwarła się tęsknica, i niejeden pytać się nauczył: kim jest Zaratustra?
A komu pieśń lub miód w uszy kiedykolwiek wsączyłeś: wszyscy ci ukryci, samotnicy i samowtóry rzekli nagle do swych serc: