Strona:Nietzsche - Tako rzecze Zaratustra.djvu/338

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


piących, wątpiących, rozpaczających, tonących, marznących —
Ostrzegam cię i przed sobą. Odgadłeś wszak mą najlepszą i najzgubniejszą zagadkę, odgadłeś mnie samego i wszystko, com czynił. Znam ja siekierę, która ciebie obali.
On jednak — umrzeć musiał: oczyma, które wszystko widzą, — widział człowiecze głębie i dna, całą jego zatajoną sromotę i szpetność.
Jego litość wstydu nie znała: wpełzał w nie najbrudniejsze zakątki. Ten najciekawszy, nad miarę natrętny, ten nadlitościwy umrzeć musiał.
On zawsze mnie widział: na takim świadku zemstę wywrzeć musiałem — lub też sam przestać żyć.
Bóg, co widział wszystko, nawet i człowieka, Bóg ten umrzeć musiał! Człowiek nie zcierpi, aby taki świadek żył“.

Tak oto mówił człowiek najszpetniejszy. Zaratustra wszakże powstał w zamiarze odejścia: gdyż mroziło go aż do głębi trzew.
„Ty niewysłowiony, rzekł, ostrzegasz mnie przed swoją drogą. W podzięce za to sławię ci moją drogę. Patrz, tam oto znajduje się jaskinia Zaratustry.
Jaskinia ma jest wielka i głęboka, posiada też i wiele wnęk, najskrytszy znajdzie tam dla się kryjówkę.
Zaś tuż obok niej sto nor i przełazów dla pełzającego, latającego i skaczącego zwierza.
O, odtrącony, który samego siebie odtrąciłeś, nie chcesz przebywać pośród ludzi i ludzkiej litości? Czyń więc, jako ja czynię! W ten sposób uczyć się będziesz zarazem ode mnie; tylko działając, uczy się człowiek.
Lecz pomów pierwej i przedewszystkiem ze zwierzętami memi. Najdumniejsze zwierzę i zwierzę najprzebieglejsze — one dla nas obu będą snać najlepszymi doradcami!“ — —
Tak rzekł Zaratustra i ruszył w drogę w większej, niż