Strona:Niedźwiedź, Chłop i Lis.djvu/17

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 15 –

rek. Słowo nie plewy, co powiedziałem, to dotrzymam. Ale gdzież jest ta twoja nora?
— Zaraz za tą górą, koło krzaku dzikich malin... Czy widzisz te krzewy?
— Widzę, widzę, wkrótce będę u ciebie!
— Zawołaj mnie jak przyjdziesz z kurami, a wysunę się z nory...
Wieśniak poszedł do domu, zawołał Burka i Rozboja, wsadził ich do worka, potem złapał dwie kury, ujął za skrzydła i poszedł.
Stanąwszy nad norą, zawołał lisa, oznajmiając mu swoje przybycie z kurami.
— Wpuść je do nory, już ja sam je złapię! — zawołał uradowany lis, ani na chwilę nie myśląc o podstępie.
— Podejdź bliżej, — rzekł chłop, — wypuszczę ci kury z worka, a potem z rąk.
Lis stanął przy otworze, a wieśniak wypuścił zdradziecko psy z worka.