Strona:Niedźwiedź, Chłop i Lis.djvu/12

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 10 –

a wtem zażółciło się coś na drodze i lis podbiegł do chłopa w podskokach. Spojrzawszy na smutną minę orzącego, zapytał:
— Jakaż to troska dręczy cię, panie Macieju? Co ci się stało? Zawsześ był taki wesoły, a dziś nawet nie śpiewasz jak zwykle?
Opowiedział gospodarz całą historję z niedźwiedzicą i zającem, i zwierzył mu się ze swą trwogą o życie.
— Ach! — odezwał się lis ze śmiechem — i ty się jej boisz? Poczekaj! powiedz mi, mój drogi, co mi dasz za to, jeśli cię od niedźwiedzicy ocalę?
— Dam ci worek pełen kur i jeszcze jedną parę, którą będę miał w ręku.
— Dobrze, zgoda! — odpowiedział lis uradowany. — Jak tylko powróci tu niedźwiedzica, wtedy stanę między temi górami i zawołam: — Hej, gospodarzu! czy