Strona:Niedźwiedź, Chłop i Lis.djvu/11

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 9 –

łam jakeś opowiadał o mojej hańbie i jak wszyscy ze mnie się śmieli... Nie daruję ci tego nigdy i pożrę!
Chłop zafrasował się na dobre i żałował, że dał się uprosić dzieciom i opowiedział za co miód od niedźwiedzicy otrzymał, ale żal przyszedł zapóźno i biedak czuł, że nie wykręci się od kudłatej jejmości.
Zaczął więc prosić o prolongatę:
— Moja miła pani niedźwiedzico, pozwól mi chociaż zaorać to pole, któż mi dokończy? Żona słaba, dzieci małe? Po robocie zjesz mnie, kiedyś taka mściwa!
— Niech tak będzie — odpowiedziała łaskawie, — ale kończ prędko, bo jak tylko powrócę, pożrę cię natychmiast!
I odeszła majestatycznym krokiem wgłąb widniejącego zdala lasu.
Chłop orał i myślał, coby tu zrobić, żeby odwlec jeszcze ostatnią życia godzinę,