Strona:Najsmutniejszy Anioł.pdf/11

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

— Mój lud gotów bez chwili zastanowienia wytępić naród podbity za to, że chce we własnym języku modlić się do Boga, że milsza mu pieśń, pamiątka, obyczaj rodzimy, niż niemiecka mowa i katechizm niemiecki.
— Państwo, co obmyśla w imię litości schroniska dla niemych stworzeń, a nawet lecznice dla zwierząt, bez wstydu woła równocześnie: „Zagłada polskiemu żywiołowi! Odebrać Polakom ziemię! Niech giną z głodu i nędzy!“
— Zaliż zmyje tę plamę nienawiści, niesprawiedliwości i gwałtu z kart swej historji?
A szept innych Aniołów odpowiadał:
— Czyli zmyje tę krzywdę?…
A Rok stary stał jak skazaniec potępiony, a barki jego uginały się tak pod ciężarem tych skarg, jakby go przygnieść miały…
A cichy, milczący Anioł płakał łez rzęsistych strugą i mówił:
— I tyle lat przeszło, a zawsze to samo niosą mi z ziemi Ojczyzny mej drogiej!… Niemcy chcą zabić naród, a naród żyje… Przemoc chce ducha zgnębić, a duch się wzmacnia, przemoc chce wydrzeć mowę i wiarę z serc miljonów, a miljony bronią się i skarbów nie dają…