Strona:Mowa X. Wacława z Sulgostowa, kapucyna podczas uroczystego obchodu jubileuszowego 50-cio letniej rocznicy ślubów zakonnych M. Eufrazyi od św. Eliasza.pdf/3

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   3   —

Ten tylko, kto umiłuje Jezusa całem, niepodzielnem sercem.
Kto z Jezusem ukrzyżowanym sam pragnie być ukrzyżowanym.
Ten tylko, kogo sam Pan Bóg do tak ofiarnego, świętego, nadprzyrodzonego i zaiste cudownego życia powoła i obdarzy i wesprze stalą łaską swoją skuteczną.
Taki ze świętą Teresą woła: cierpieć albo umrzeć, i woli ponosić największe, najdotkliwsze cierpienia i najsroższe katusze, niżeli posiąść wszystkie ziemskie pociechy i rozkosze.
Świat tego pojąć nie może; świat lubi się bawić i używać życia i dogadzać sobie we wszystkiem; zajęty wyłącznie sprawami doczesnemi, nie chce pamiętać o nieśmiertelności duszy, o wieczności, o zbawieniu, o Bogu, o śmierci i sądzie po śmierci.
Ale Zbawiciel powiedział: Świat się będzie weselił, a wy się smucić będziecie, ale smutek wasz w radość się obróci (Ś. Jan XVI, 20).
Przeżyłaś więc, czcigodna matko Eufrazyo, takiego życia ofiarnego lat 50 — współukrzyżowana z ukrzyżowanym Jezusem. Nieraz może i uczułaś cały ciężar krzyża, nieraz może i niejedną łezkę żałosną wylałaś — nieraz może i ścisnęło się biedne serce twoje boleścią, jak mieczem ostrym przeszyte, — nieraz może musiałaś aż do dna wypić kielich goryczy — nieraz może z Jezusem w Ogrojcu w smutku pogrążona powtarzałaś: smutna dusza moja aż do śmierci — a może nieraz, przytłoczona na wałem ucisków, sądząc się być opuszczoną i czując całą niemoc swoją, w trwodze o wytrwałość wołałaś: o Jezu mój! ratuj mnie!
Ale oto już przeszły, przeminęły te lat 50 — jakby chwilka przelotna, zaiste jakby senne marzenie.
Na tej łez dolinie wszystko, ach! wszystko przeminie i tylko jedna wieczność nigdy nie przeminie.
Tam w tej wieczności Ojciec Niebieski hojnie ciebie wynagrodzi za twoją ofiarę, za twoje poświęcenie się, za twoje prace, z miłości świętej szczerem i mężnem sercem podjęte w klasztorze,
— za twoją czułą pobożność do Matki Bożej, — za te twoje koronki codzienne i różańce święte, za te twoje po milion, milion razy bez liczby wciąż powtarzane: Zdrowaś Maryo! Zdrowaś Maryo!