Strona:Mikołaj Sęp Szarzyński-Poezje z pierwodruku 1601.djvu/042

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
XXXI.
INSZY TEJŻE.

Patrząc na twoje cnoty, a wzrok ku naszemu
Obracając wiekowi, do złego skoremu,
Kształcie panien, wdów, mężczyzn i bez równej żono,
Dziwno nam, iżeć umrzeć kiedy dopuszczono.



XXXII.
INSZY TEJŻE.

Skromność, hojność, układność, wspaniałość, pokora,
Poważność, cnoty różne nie czyniły spora
W tym cnym duchu, owszem go stawiły podobnym
Onym (które już posiadł) przybytkom nadobnym,
Co, idąc różno, zgodną czynią barmoniją.
Któż rzecze: trafunk, że ją nazwano Zofiją?



XXXIII.
INSZY TEJŻE.

Twój grób widzimy, pani, zacnych królów plemię
I cnót świętych przybytku, z dziwem, czemu ziemię
Bóg tobą lub ozdobił, lubo osierocił.
Lecz szłusznie: i nam pociech, i twe prace skrócił.



XXXIV.
INSZY TEJŻE.

Domy, skąd cześć śmiertelną wiodłaś, dobrze znając,
A dusze nieskończonej sprawy uważając,