wiedziałam, że ty kochasz mnie także... Ale — nie wiem dla czego — instynkt mówił mi, że jesteś szlachetny i zdolny uczynić to, cobym ja uczyniła dla ciebie, coby on sam uczynił; a gdy uczynisz to co my byśmy uczynili — w sercach naszych będziesz miał cząstkę naszej miłości, cząstkę nie najmniej dobrą, nie najmniej piękną i nie najmniej przemijającą...
Merlin. O tak, wiem o tem. Kiedy mu zwrócę życie za cenę własnego życia, on otrzyma pocałunki, i usta, i oczy, i dni, i noce, słowem wszystko, co stanowi przemijające i próżne szczęście miłości... Ale ja zyskam więcej... Czasami, przypadkowo uzyskam przy spotkaniu życzliwy uśmiech, który nie przepadnie, abym tylko nie chciał zbyt często się go dopominać! Nie, Joyzello, w moim wieku już się nikt nie zadowala złudzeniami tego rodzaju, ani resztkami urojenia. Minęła dla mnie godzina bohaterskiego kłamstwa. Chcę mieć to, co on będzie miał. Mało mi zależy na twoim uśmiechu, który wiem że jest niemożliwy, ciebie samej pragnę... Całą cię pożądam, choćby na jedną chwilę; ale tę chwilę bę-
Strona:Maurycy Maeterlinck - Joyzella.djvu/78
Wygląd
Ta strona została przepisana.