prawie bez namysłu i nie żądając za to żadnej nagrody. Ale dziś jestem mędrszy i rozważniejszy. Ponieważ ofiaruję życie, słuszna, aby mi zapłacono i aby mi zapłacono z góry — i nie oddam mu życia, jeżeli mi nie złożysz obietnicy najdroższego momentu twojej...
Joyzella. Jak to? Coż mam uczynić?
Merlin. O biedne, przeczyste dziecię!.. A wy, moje czyste myśli nie mieszajcie się do ohydnych słów, jakie mój głos wypowie obok ich miłości... Rumienię się wobec tej próby i wstydzę się słów, których mam użyć... Przebaczysz mi, kiedy się dowiesz o wszystkiem... To nie ja mówię; to mówi przyszłość, której człowiek znać nie powinien; przyszłość bez w’stydu, bez litości, która objawia jeden dzień i rozświetla przeznaczenie po to jedynie, aby ukryć resztę — i która chce, abym poznał, czy to ty jesteś ta wskazana...
Joyzella. Co ty mówisz? Czemu się wahasz? Niema na świecie nic — na próżno badam — niema nic na świecie na tym i na tamtym, na co bym nie mo-
Strona:Maurycy Maeterlinck - Joyzella.djvu/74
Wygląd
Ta strona została przepisana.