Przejdź do zawartości

Strona:Maurycy Maeterlinck - Joyzella.djvu/57

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

dzieja jedyna, aby odwrócić los, który grozi twej starości.... O panie, jeżeli chcesz, jest jeszcze czas.... Szczęście twoje tuż, chwytaj je żwawo... Waha się ono niepewne między tobą a twoim synem... Jednego ruchu dość, aby je zatrzymać przy nas... Zbliż się! Ona jest twoja. Pójdź, pójdź! wzywam ciebie. Wiem, że mam słuszność — i człowiek sam nie powinien zrzekać się życia i sam siebie gubić dla zbawienia tych, których kocha...
Merlin (zdała, głosem surowego wyrzutu). Aryello!
(Wchodzi, owinięty długim płaszczem).
Aryella. Dla ciebie mówię, a mój głos to twój głos... Mówię w imieniu twego serca, które kocha głęboko, a nie śmie tego wyznać. Musiałeś spotkać, w zapisanej chwili, tę kobietę uśpioną, aby uniknąć tej, co twą starość zatruje...
Merlin. Odejdź, zapóźno już...
Aryella. Nie, nie zapóźno... To jedyna chwila... Przeznaczenie twe zależy od gestu, jaki uczynisz...
Merlin. Odejdź! Nie kuś mnie! Albo cię wtrącę do twej ciemności bezsilnej.