Przejdź do zawartości

Strona:Maurycy Maeterlinck - Joyzella.djvu/29

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

Joyzella. Nie znałam trwogi...
Lanceor. I wszystko mi jest dane.
Joyzella. I wszystko mnie uszczęśliwia.
Lanceor. Jak twe oczy są głębokie i pełne ufności!
Joyzella. A twoje oczy jak czyste i pełne pewności!
Lanceor. Jakże rozpoznaję te oczy!
Joyzella. Jakże je odnajduję!
Lanceor. Twoje ręce na mych ramionach mają ten właśnie ruch, jaki miały, gdym czekał na nie, nie śmiejąc się obudzić.
Joyzella. A twoje ramię na mej szyi dawne swe miejsce znów zabiera.
Lanceor. Tak właśnie niegdyś źrenice twoje zamykały się na tchnienie miłości.
Joyzella. Tak właśnie łzy ci błyskały w oczach, gdyś je otwierał.
Lanceor. Gdy szczęście jest tak wielkie...
Joyzella. Nieszczęście nie przychodzi, póki go miłość trzyma na uwięzi.
Lanceor. Kochasz mnie?
Joyzella. Kocham!
Lanceor. O, jakeś ty mi powiedziała: