Przejdź do zawartości

Strona:Maurycy Maeterlinck - Joyzella.djvu/25

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

zięń. Jest na krańcu wyspy koło sinego lasu, który zamyka widnokrąg.
Joyzella. Ale może powrócić, albo mu ktoś o tem powie. Uchodź, uchodź — mówię tobie. Idzie o twoje życie.
Lanceor. Pałac jest pusty. Przebiegłem sale, ogrody, podwórce, długie szeregi bukszpanów, schody marmurowe.
Joyzella. Uchodź... To tylko zasadzka... Sprzysiągł się na twoje życie. Wiem o tem, powiedział mi... Podejrzewa, że cię kocham. Szuka tylko pozoru, aby wykonać swój zamiar. Uchodź... To już za wiele...
Lanceor. Nie.
Joyzella. Jeżeli ty nie chcesz, to ja odejdę.
Lanceor. Jeżeli odejdziesz, Joyzello, to ja pozostanę tu przy bramie, póki go noc nie sprowadzi do domu... Znajdzie mnie tu na zakazanym progu.. Przestąpiłem granicę mi wyznaczoną, a więc byłem nieposłuszny; i chcę, aby to widział i chcę, aby to wiedział...
Joyzella. Lanceorze, miej litość! Błagam cię, Lanceorze! Całe nasze szczęście kładziesz na szalę przypadku. Myśl tylko