Przejdź do zawartości

Strona:Maurycy Maeterlinck - Joyzella.djvu/23

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

dzieli, jesteście nieodwołalnie zgubieni. (Do Lanceora). Czy mi obiecujesz, że będziesz jej unikał?
Lanceor. Jeżeli idzie o jej życie, tak!
Merlin. A ty, Joyzello?
Joyzella. Nie!


Akt II.
Ogród dziki, opuszczony, pełen cierni i traw jadowitych. Na prawo wielka ponura ściana z rozwartą bramą.
SCENA I.
Joyzella, potem Lanceor.

Joyzella (wchodząc). Jest to ogród nieodwiedzany przez nikogo. Słońce tu nie dochodzi, biedne dzikie kwiaty, które niszczy się przeto, że nie są piękne — oczekują tu rychlej śmierci, a ptaki milczą... Oto fijołek pozbawiony już zapachu, złoty jaskier, drżący i smutny! i mak, którego płatki wciąż opadają... Oto skabjoza spragniona troszki wody, jadowity ostromlecz co ukrywa swe zielo-