mówić ci więcej. Ufaj mi. Może już wiesz, że twoje szczęście jest mojem.
Joyzella. Uratowałeś mi życie — pamiętam o tem.
Merlin. Wspominasz o tem bez życzliwości, ale sądzę, że mi kiedyś oddasz sprawiedliwość. (Do Lanceora). A ty idź. Wieść, którą otrzymałem, jest niewątpliwa. Gdy wypadki, których się lękam, wieść tę potwierdzą, zacznę działać. Tymczasem jesteś moim więźniem. Wskażę ci miejsce, zachowane dla ciebie w pałacu. Gdybyś przestąpił zakreśloną granicę, sam siebie będziesz zmuszony sądzić i sam na siebie wydasz wyrok. Będzie on niecofniony. Idź, oto moje rozkazy.
Lanceor. Jestem posłuszny, ale w nadziei, że uznasz swój błąd. Do widzenia, Joyzello.
Merlin. Nie, powiedz jej: «żegnam», bo wątpię, czy się kiedykolwiek zobaczycie. Tymczasem, Joyzello, może cię kiedy przypadek postawi wobec tego człowieka. — Tedy mówię ci, uchodź: życie twoje i jego zależą ściśle od twojej rychłej ucieczki. Gdy się dowiem, żeście się wi-
Strona:Maurycy Maeterlinck - Joyzella.djvu/22
Wygląd
Ta strona została przepisana.