przełamać, gdyby chciały unieszczęśliwić naszych ukochanych...
Aryella. Ale spójrz, oto idą oni ku zorzy powstającej... Śpieszmy się, zbliżają się ku sobie... Przeznaczeniu ich, które już rozpoczyna swe dzieło, pozostawmy samotność i milczenie, jakich ono wymaga.
(Merlin i Aryella wychodzą. W kilka chwil potem — gdy światło dzienne nagle się powiększa — wchodzą i spotykają się Joyzella i Lanceor).
Joyzella (zdziwiona zatrzymuje się przed Lanceorem). Czego szukasz?
Lanceor. Nie wiem gdzie jestem. Szukam schronienia. Któż ty jesteś?
Joyzella. Nazywam się Joyzella.
Lanceor. Joyzella... Powtarzam twe imię... Ono pieści jak poszmer skrzydeł, jak tchnienie kwiatu, jak oddech wesela, jak promień światła... Maluje ciebie całą, śpiewa w sercu, opromienia usta...
Joyzella. A ty kto jesteś?