strony wszystko w nim jest materją, począwszy od tego, co nią gardzi i chciałoby wymknąć się z jej splotu.
I to nietylko w nim, gdyż wszystko, sama nawet energja i życie są to jeno rozmaite formy i ruchy materji. Przeciwnie zaś, sama materja, jak ją widzimy w bloku największym, z pozoru martwa, bezwładna i nieruchoma, ożywiona jest, przez dziwną sprzeczność, życiem nierównie bardziej uduchowionem, niż myśl nasza, posiada siły tajemnicze, nieważkie, najbardziej nieuchwytne, fluidyczne, elektryczne, czy eteryczne, jest straszliwa, przepastna, nieznużona, nieśmiertelna, bo ożywiona elektronami, które od początku istnienia, niby oszalałe planety, wirują wokoło jąder swoich.
Dokądkolwiek się atoli udamy, dojdziemy gdzieś i coś osiągniemy, coś co nie będzie nicością, to jest tem, co najbardziej dręczy nasze mózgi, jako najniezrozumialsze. Praktycznie biorąc, nicość dla nas jest to utrata własnej identyczności, drobnych wspomnień naszego ja, czyli nieświadomość. Mimo wszystko jednak jest to jeno ciasny kąt widzenia, na którym poprzestać nie można.