Zawraca nas to wszystko do nierozwiązalnego problemu instynktu i inteligencji. J. H. Fabre, który całe życie poświęcił temu badaniu, nie uznaje inteligencji owadu. Dowiódł on doświadczeniami, które wydają się decydujące, że najsprytniejszy owad, najlepszy robotnik, najcudowniej przezorny, ile razy coś go wytrąci z rutyny, czyni dalej mechanicznie to samo i pracuje bez celu, głupio, w próżni.
„Owad — konkluduje on — umie wszystko, o ile kroczy drogą niezmienną, jaka mu została wytyczona, ale poza tą drogą nie zna niczego. Jest jednocześnie pełen najprzedziwniejszych natchnień wiedzy i zdumiewających niekonsekwencyj głupoty, zależnie czy działa w warunkach normalnych, czy przypadkowych“.
Sphex, czyli osa langwedocka np. jest doskonałym chirurgiem, obdarzonym niezró-