W termitjerze odnajdujemy problem ula bardziej jednak trudny do rozwiązania, bowiem organizacja jest tutaj wyższa i bardziej skomplikowana. Któż tu rządzi? Kto wydaje rozkazy, przewiduje przyszłość, kreśli plany, równoważy, administruje, czy skazuje na śmierć? Nie czyni tego napewno para królewska, nędzni niewolnicy funkcyj swych, zależni odnośnie pożywienia od dobrej woli robotników, zamknięci w klatce, jedyni w państwie, którym nie wolno poruszać się swobodnie. Król, to biedak płochliwy, zawsze przerażony, wciśnięty pod brzuch małżonki. Królowa, to największą zapewne litość budząca ofiara organizacji, złożona na ołtarzu nieznanego bóstwa. Surowo kontrolowana, w chwili gdy produkcja jej zostaje uznana za niedostateczną, skazaną bywa przez poddanych swych na odjęcie pożywienia. Ginie
Strona:Maurycy Maeterlinck - Życie termitów.pdf/141
Wygląd