Przejdź do zawartości

Strona:Maurycy Maeterlinck - Życie termitów.pdf/14

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

 Sama jeno interpretacja faktów jest własnością moją, a przyswoi ją sobie czytelnik, dochodząc może nawet do wniosków innych zgoła. Jedyna to właściwie własność historyka, a monografja owadu, tak zwłaszcza dziwnego, jest w gruncie historją nieznanego szczepu, pochodzącego, jak chwilami przypuszczać można, z innej planety. Historja ta winna być traktowana tak samo metodycznie i objektywnie, jak dzieje człowieka.

 Książka ta stanowi, powiedzmy, odpowiednik „Życia pszczół“, ale koloryt i środowisko są odmienne. Jest to coś, niby dzień i noc, brzask i zmierzch, niebo i piekło, z jednej, co najmniej, strony i na pierwszy rzut oka, o ile nie zechcemy zbytnio zgłębiać sprawy, bowiem ul ma także swe dramaty i niedole. Tam atoli wszystko jest światłością, wiosną, latem, słońcem, zapachem, przestrzenią, lotem, lazurem, rosą poranną i szczęściem, jakie dać jeno może ziemia. Tutaj zaś panuje wszechwładnie ciemność, zaduch podziemny, surowość, skąpstwo marne i cuchnące, atmosfera więzienia, galer, czy grobu, ale wszystko to zwieńcza poświęcenie doskonalsze dużo, bardziej bohaterskie, świadomsze, inteligentniejsze nad ideję, czy instynkt... mniej-