Strona:Mark Twain - Król i osioł oraz inne humoreski.djvu/46

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


karza amerykańskiego jest krzewienie prawdy wśród bliźnich, tępienie fałszu, kształcenie mas, podnoszenie poziomu etycznego oraz obyczajności ogółu, że pod wpływem dziennikarza, wszyscy winni stawać się łagodnymi, moralnymi, litościwymi oraz pod każdym względem udoskonalonymi — ten łotr nad łotry, nędznik z pod ciemnej gwiazdy, hańbi święte apostolstwo dziennikarstwa apostolskiego, rozsiewając oszczercze fałsze, chamskie wymysły i bajdy!
„Też heca! Zachciało się cioci być wujaszkiem! Zachciało się obywatelom Blatherville’u — bruków!!! Przydałoby im się raczej więzienie, albo przytułek dla starców bezzębnych. Też pomysł! Brukować miasto, które ma ledwie jedną gorzelnię, jedną kuźnię i jeden śmietnik w rodzaju dziennika „Hurra Codzienne“! To też nic dziwnego, że ta padlina Bucker, redaktor „Hurra Codziennego“ — drze się wniebogłosy w tej sprawie, na właściwy sobie kretyński sposób, sądząc, że mówi nie-idjotyzmy!“
— Tak trzeba pisać artykuły — rzekł redaktor. — Przedewszystkiem: styl musi być wykwintny. Lukrecja w prasie amerykańskiej — zbyteczna.
Wtem przez okno wpadła z brzękiem cegła i gruchnęła mnie w plecy. Odskoczyłem na stronę, gdyż sądziłem, że rzucającemu przez okno stoję na drodze.
— Ach! — krzyknął pan redaktor — to ten pułkownik. Domyślam się z cegły. Czekałem przecież na niego aż dwa dni, i teraz dopiero daje znać o sobie...