Strona:Marian Pilot - Panny szczerbate.djvu/219

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Nie chcę! — krzyknęła. — Nie chcę! Nie mogę! Któryż to już raz? Który raz? Ból, strach, wszystko to samo... Wy... wy... Ale ja jestem matką... Który to już raz? Ile lat... Tysiąc i jeszcze prawie drugi tysiąc... Ile jeszcze razy?
— Cicho, Mario — powiedział, szeptem już, mężczyzna. — Cicho... Niezbadane są wyroki...
Kroki zbliżały się, ciężkie, regularne.