Strona:Marian Gawalewicz - Dusze w odlocie.djvu/97

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Zwrócił się do Lewońskiego, stękając:
— Mój ty jedyny, możesz mi zostawić fotografię swojej biedaczki?... w domu pewnie masz ich więcej, a mnie przyjemnie będzie choć spojrzeć na twoją Minię... Ona tak do matki podobna, gdy była w jej latach!...
Lewoński szybkim ruchem wyjął z kieszeni duży pugilares z monogramem i wydobył z niego fotografię córki.
— Ależ proszę... z największą chęcią. Prawda, że podobna!... jakby jej z oka wypadła.
Spojrzał jeszcze raz na nią i musiało mu się własne nieszczęście przypomnieć, bo łzy zaświeciły w jego oczach.
Gierda trzymał go za jedną rę-