Strona:Marian Gawalewicz - Dusze w odlocie.djvu/87

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Trzeba panu wiedzieć, że to był człowiek niepospolitego charakteru — mówił o nim — zawsze trochę dziwak, oryginał, narwana głowa, ale charakter!... Prawość nieskazitelna. Szczęścia tylko nie miał do niczego. Dwa razy majątek tracił nie z własnej winy, przez łatwowierność, przez zbytek zaufania do ludzi. Kiedy się starał o moją żonę, był jeszcze bardzo zamożnym, jednak w tym czasie przyszedł krach i poderwał biedakowi nogi... potem podobno znowu się wygrzebał. Mówili nawet, że do klasztoru wstąpił gdzieś we Włoszech, na wojnę poszedł w 1871-ym roku, Bóg wie, kędy się po świecie włóczył, a teraz... patrz pan, umiera opuszczony, w osamotnieniu, jak Łazarz!...