Strona:Maria Rodziewiczówna - Rupiecie.pdf/151

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.

    — Ja nie znam miłości — ja! Dlatego, żem nie miała męża i dzieci! Kobieto! biednaś ty! Więc i ty nic więcej — i innej nie znałaś!
    — A ty, prawda, kochałaś ciotkę! — ktoś ironicznie podchwycił.
    „Ciotka“ zwróciła się do siedzących opodal trzech.
    — Słyszycie to i milczycie — wy, co walczycie dla kobiet o równe prawa. Toć one ciskają wam obelgę, toć nie mężczyźni, ale one ideę waszą podkopują. Toć one dowodzą, że nie potrafią utrzymać domowego szczęścia i miłości w rodzinie, a negują miłowaniu innemu. Więc one nie wiedzą, że można miłować bliźniego i kraj, sierotę i zbrodniarza, kobietę nieznaną i każdego mężczyznę z jednem pożądaniem — by razem bagno przekopać aż do zdroju, co daje wesele bez pijaństwa, szczęście bez samolubstwa, życie — bez strachu śmierci!
    A oto ja wam powiadam, że jałowa będzie wasza praca i próżny wasz zapał, póki tych nie uczynicie ludźmi!
    A co do mnie — zaprzeczam wam prawa mnie sądzić, bom właśnie szczęśliwa i miłująca, a jeślim taka — to ciotce zawdzięczam.