Strona:Maria Rodziewiczówna - Róże panny Róży.djvu/212

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

— Proszę pana starosty — odparł powolnie Jahołkowski — jak przyszli nie mieli nawet koszuli, więc i kieszeni nie mieli na dokumenty, a że są dzieci Mystkowskiego, to my wszyscy wiemy, boć ich znamy. Pohodowali się w Borkach na naszych oczach.
— A czy są w posiadaniu aktów zgonu rodziców?
— A skądże! Matkę, konającą, wywlekli bolszewicy z wagonu, a trupa ojca wyrzucili z wagonu na plant. Kości ich tam leżą, wołając o prawo dla sierot.
— Z tego punktu nie może być rozważana sprawa w urzędzie. Potrzebujemy papierów, dat i dokumentów. Prekluzyjny termin minął dawno.
— To kiedyż oni odzyszczą swą ziemię?
— Mówię panu, że termin minął. Sejm Rzeczypospolitej, popierając sprawę spolszczenia kresów i chcąc wynagrodzić żołnierzom krew przelaną dla zmartwychwstania Polski, obdarza ich ziemią bezpańską.
— A gdzież pan komisarz rolny tę krew przelewał i dlaczego ta ziemia bezpańska, kiedy oni czterej oto są, co na niej się porodzili i pohodowali.
— Może pan apelować do Urzędu wojewódzkiego i do Głównego urzędu w Warszawie. Tylko, uprzedzam pana, że do odwołania dołączyć trzeba ważne dokumenty. Po pierwsze, plany majątkowe, po drugie, akty zejścia rodziców, po trzecie, zaświadczenie urzędu emigracyjnego, po czwarte...