Strona:Maria Rodziewiczówna - Między ustami a brzegiem puharu.pdf/58

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

— Cóżeś robił, słomiana lalko? — zawołał panicz groźnie i ruszył na schody, skacząc po cztery stopnie.
Od urodzenia tak się nie zmęczył i od urodzenia nie odwiedzał plenipotentów — dawał im audjencję u siebie w pałacu. To też, gdy zadzwonił — Sperling, otwierający zamiast lokaja, aż się cofnął z podziwu.
— Pan hrabia? Co się stało?
— Gdzie listy, któreś dziś ode mnie zabrał?
— Są u mnie.
— Pokaż ten z dzikim podpisem, z Poznania, gdzie pytają o metrykę mej matki.
— Zaraz, proszę do gabinetu.
Weszli do izdebki, zawalonej foljałami; przy biurku pisała młoda kobieta.
— Moja żona, hrabia Croy-Dülmen, — przedstawił adwokat, a potem, zwracając się do niej, spytał: — Gdzie są listy hrabiego, Lili?
Kobieta w milczeniu podała pakiet, skłoniła się i wyszła.
Sperling przerzucił zwitek, Wentzel targał wąsy. Nareszcie znaleziono kwestjonowany list. Nosił adres pałacu „Pod Lipami“ i pisany był złą niemczyzną. Hrabia go znalazł w stosie innych na biurku, odczytał, a ponieważ był w interesie prawnym, polecił odpowiedź Sperlingowi. Teraz porwał go gorączkowo i przeczytał raz, drugi; zawierał co następuje:

Szanowny Panie! W imieniu pani Tekli Ostrowskiej udaję się do niego w następującym interesie. Po zgonie ś. p. Wacława Ostrowskiego, w maju bieżącego roku, potrzebne są dla formalności prawnych spadkowych: metryka i świadectwo ślubu i zgonu ś. p. Jadwigi z Ostrowskich, hrabiny Croy-Dülmen,