Strona:Maria Rodziewiczówna - Jerychonka.djvu/50

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


miast spytać siostry o powód opóźnienia, rzekła posępnie:
— Filip nie przyszedł.
Magda uczuła wielką przykrość i zawód, ale nie chciała tego okazać i tylko poruszyła ramionami.
— Cóż robić? Nie czekaj go, to nie będziesz cierpiała.
Wzięła książkę i zaczęła opowiadać siostrze zdarzenie z Boińską.