Strona:Maria Konopnicka-Śpiewnik historyczny.djvu/199

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Ej, byłaż to sztuka!
W Warszawie go znali.
Służbista — a jakże —
Na żołdzie Moskali!

Aż buchła płomieniem
Ta noc listopada...
Belweder... Arsenał...
A w strachu drży — zdrada.

I wzięły zapłatę
W tę noc carskie sługi.
Ten nożem pod żebro,
A stryczek ten drugi!

I Hauke jenerał,
Wziął taką nagrodę!
A brat miał synaczka,
Pacholę ot młode!

Więc jakże z tą nazwą
Co ród jego plami,
Miał żyć ten młodzieniec?
Powiedzcież wy sami! —

Hej, rzucił on gniazdo,
Wyleciał w świat ptakiem,
I przestał być Haukiem,
A został Bosakiem,