Strona:Mali mężczyźni.djvu/80

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


nienaruszony: ani się rozlał, ani przerwał; — wywiercę tylko otwór, i będzie gotowy,“ rzekła Salusia. Następnie podniosła swój skarb, i jak zwykle dzieci, nieuważając na to, że leżał na ziemi, doprowadzała go do pierwotnego stanu.
„Moja nowa kucharka ma dobry temperament, jak widzę, a to taka miła rzecz!“ powiedziała pani Ludwika. „Otwórz teraz słoik ze smarzonemi truskawkami, napełnij niemi torcik, i połóż na wierzchu kawałek ciasta, tak samo jak Azya robi.“
„Położę literę S na środku, a wkoło dodam zygzaki; to będzie takie zajmujące jak go będę jeść!“ rzekła Salusia strojąc torcik floresami. Teraz wstawię oba w piec! zawołała, gdy ostatnia kuleczka ciasta została ostrożnie ułożoną na czerwoném tle konfitur, i z tryumfalną minką wsunęła je w piecyk.
„Umyj naczynia; dobra kucharka nigdy tego nie odkłada na późniéj. Następnie, obierzesz kartofle i groch.“
„Jest tylko jeden kartofel,“ odpowiedziała Stokrotka ze śmiéchem.
„Przekrój go na czworo, żeby się zmieścił w rądelku i trzymaj te kawałki w zimnéj wodzie, dopóki się ich nie zacznie gotować.“
„Czy mam namoczyć i groch?“
„Ale gdzież tam! Obłuszcz go tylko i pokraj.“
Posłyszawszy w téj chwili drapanie do drzwi, pobiegła Salusia otworzyć, i ukazał się Bukiet, z przykrytym koszyczkiem w pysku.
„Więc to ty jesteś rzeźniczkiem!“ zawołała wesoło, uwalniając go od ładunku. Pies zaczął się oblizywać i skomléć, myśląc widocznie, że to obiad dla niego, gdyż często zanosił w ten sposób jedzenie swemu panu; a doznawszy zawodu, odszedł szczekając