Strona:Mali mężczyźni.djvu/65

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


prawdomównym; usłuchaj wiec, weź dyscyplinę i uderz silnie, sześć razy.“
Tomek był tak zalękniony, że o mało nie padł na ziemię; ale się mocno uczepił ramy od okna i patrzył daléj zprzerażeniem. Gdy się pan Bhaer odezwał takim tonem, każdy rad nie rad, musiał usłuchać; Alfred wziął zatém dyscyplinę, i z twarzą tak zalęknioną i skruszoną, jak gdyby go miał zasztyletować, słabo uderzył dwa razy w szeroką dłoń, poczém spojrzał zamglonemi od łez oczami; lecz pan Bhaer rzekł stanowczo.“
„Bij jeszcze, a mocniéj.“
Widząc że niéma rady i że lepiéj rzecz tę prędko zakończyć, Alfred przetarł rękawem oczy, i uderzył dwa mocne razy, od których wprawdzie ręka poczerwieniała, ale on sam poczuł daleko większy ból.
„Czy już dosyć?“ zapytał ze łzami w głosie.
„Jeszcze dwa razy,“ odparł pan Bhaer. Uderzył go zatém dwukrotnie, prawie niewidząc gdzie pada dyscyplina; potém uściskał zacną rękę, oparł na niéj twarz i łkał, porwany miłością, wstydem i skruchą.
„Nie zapomnę tego nigdy, nigdy!“ zawołał. Pan Bhaer położywsszy wówczas rękę na jego ramieniu, rzekł już nie surowo, lecz ze współczuciem:
„Wierzę temu: — Proś miłosiernego Boga żeby ci dopomógł i staraj się, byśmy już obaj nie zaznali nic podobnego.“
Tomek już nic więcéj nie zobaczył, bo się wymknął do sieni, gdzie wpadł z tak rozognioną i wylękłą twarzą, że go chłopcy otoczyli wypytując, co się stało z Alfredem? Gdy opowiedział po cichutku to wszystko, oniemieli na chwilę z zadziwienia.
„On i mnie zmusił raz do tego,“ odezwał się na-