Strona:Mali mężczyźni.djvu/59

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


zo, o nocach arabskich, lub o powieściach pani Edgeworth. To mu otworzyło nowy świat: zaciekawiony powieściami, prędko nauczył się czytać, a tak był dumnym z téj umiejętności, że się obawiano, aby jak Adaś, nie wyszedł na móla.
W niespodziany zupełnie sposób pozyskał, Alfred jeszcze jedną pomoc: oto wielu chłopców zajmowało się tam handlem; państwo Bhaer wiedząc bowiem że jako ubodzy, będą kiedyś musieli pracą torować sobie drogę na świecie, pomagali im w zapewnianiu sobie niezależności. Tomek sprzedawał jajka swych kur; Jakubek spekulował na dostawie żywności; Franz pomagał panu Bhaer uczyć; Antoś wykonywał tokarskie roboty; Adaś budował młyny wodne lub maszyny własnego pomysłu, i obdarzał niemi chłopców, chociaż jako zbyt zawikłane, nie mogły się na nic przydać.
„Niechaj będzie mechanikiem, jeżeli zechce,“ mówił pan Bhaer. „Jak chłopiec ma rzemiosło w ręku, to już może być pewien niezależnego bytu. Praca jest rzeczą zbawienną, i jakiekolwiek zdolności okażą moi chłopcy: do poezyi czy do pługa, będą je uprawiać i pożytkować, o ile się tylko da.“
Gdy Alfred przybiegł zatem pewnego dnia, z rozognioną twarzą, i zapytał pana Bhaer:
„Czy mogę grać towarzystwu, które dziś urządza piknik w naszym lesie? Zapłacono by mi, a ja choćbym chciał zarabiać pieniądze, jak tamci chłopcy, nie mam innego sposobu, prócz grania na skrzypcach.“
Profesor odpowiedział chętnie: „Jdź, życzę ci dobrego powodzenia. To przyjemna, lekka praca, i rad jestem że ci się nadarzyła.“
Alfred skorzystał z pozwolenia i tak mu się powiodło, że przyniósł do domu dwa dollary, które pokazał z wielkiém zadzwoleniem, opowiadając z zapałem