Strona:Mali mężczyźni.djvu/339

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


spodniach i czerwonych koszulach, popisywało się piękném wyrobieniem muszkułów, przy mocy wag i różnych ciężarów, — idąc za dźwiękami fortepianu, na którym pani Ludwika grała za sceną. Dan objawiał tyle energii, że sąsiedzi obawiali się ciągle, czy im się co niedostanie; obecność pana Hyde i gorąca chęć przysporzenia chwały swym opiekunom, tak go bowiem zgorączkowała, że o mało nie rzucił na publiczność szeleszczącego worka z grochem.
„Dzielny z niego chłopak! Jak się wybiorę za rok lub dwa do południowéj Ameryki, to poproszę, żebyś mi go pan pozwolił wziąć z sobą,“ rzekł pan Hyde, bo słysząc tak pochlebne sądy, jeszcze bardziéj zajął się Danem.
„I owszem, weź go pan. Wprawdzie zatęsknimy do naszego młodego Herkulesa, ale dla niego będzie to ogromną korzyścią i pewien jestem, że potrafi służyć wiernie swemu przyjacielowi.“
Dan usłyszał ich rozmowę, i serce mu uderzyło z radości na myśl o podróży po nieznanych krajach, pod opieką pana Hyde; a przychylne świadectwo profesora, wynagrodziło go sowicie za pracę nad sobą.
Po ćwiczeniach gimnastycznych, Adaś z Tomkiem wypowiedzieli stary dyalog szkolny, w którym Tomek pobudzał całe towarzystwo do konwulsyjnéj wesołości, tak naśladując Silasa, iż ten zaniósł się od śmiéchu, i Azya musiała go uderzyć w kark, — oboje stali bowiem w sieni, i bawili się niesłychanie widowiskiem.
Potém Emil wypocząwszy już, odśpiewał w odpowiednim stroju pieśń marynarza, a chłopcy odpowiadali mu chórem. Następnie Antoś wykonał komiczny taniec chiński, i w kapeluszu podobnym do pagody, skakał, jakby ogromna żaba.