Strona:Mali mężczyźni.djvu/331

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


„Zawsze jest lepiéj rządzić się dobrocią, niż siłą; spróbuj tylko, to się przekonasz,“ odparł pan Bhaer, zabiérając się do wyjścia.
„Prosimy o drugę powiastkę!“ zawołała Stokrotka.
„Musi nam jeszcze wuj co opowiedziéć, bo ciocia Ludka opowiadała dwa razy,“ dodał Adaś.
„A ja zachowam drugę powiastkę na inny dzień, bo niedobrze jest przesycić się tém, zarówno jak cukierkami. — Odchodzę teraz, kiedym się już wywiązał z zadania,“ rzekł pan Bhaer i uciekał co tchu, a całe grono goniło za nim; jednakże udało mu się umknąć do swéj pracowni, chłopcy zaś z wrzawą powrócili do siebie.
Ta gonitwa tak ich rozruszała, że niemogąc już spokojnie usiedziéć, rozpoczęli grę w ślepą babkę, a Tomek, dla okazania, że wziął do serca moralną naukę z ostatniéj powiastki, schwytawszy Andzię, szepnął jéj do uszka:
„Żałuję, żem cię nazwał furyą.“
Andzia nie chciała dać mu się wyprzedzić w grzeczności, więc gdy się bawili w guzik, i przyszła na nią koléj, wołać: guziczku, guziczku! powiedz mi, gdzie jesteś,“ rzekła do Tomka: „Trzymaj mocno, to co ci dam,“ nie zadziwił się wcale, spostrzegłszy w swéj ręce pierścionek włosiany, zamiast guzika. W owéj chwili odpłacił się jéj tylko uśmiechem, lecz późniéj, przy rozejściu się, dał jéj najlepszy kąsek ostatniego jabłka, — ona zaś ujrzawszy pierścionek na jego grubym palcu, przyjęła dar. Zgoda została więc przywróconą; oboje żałowali chwilowego nieporozumienia, i żadne nie wstydziło się powiedziéć: „Wybacz mi!“ a zatém ta dziecięca przyjaźń trwała nieprzerwanie, i mieszkanko na wierzbie było jeszcze długi czas ich ulubionym zamkiem na lodzie.