Strona:Mali mężczyźni.djvu/322

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


miéć pewność,“ powiedziała Stokrotka z żywém przejęciem.
Mijał tydzień za tygodniem, a rzecz się nie wyjaśniała. Chłopcy unikali Ludwika który rozchorował się prawie ze zmartwienia. Uczyniwszy postanowienie że już nigdy nie skłamie, tak się strzegł pilnie, że miss Katarzyna przez litość ułatwiała mu to, i nawet uwierzyła w końcu, że się nie dopuścił kradzieży. We dwa miesiące kupiec znowu przyszedł, zaraz na wstępie mówiąc do przełożonéj „Znalazłem nareszcie scyzoryk, bo wypadł parę dni temu z za podszewki od kuferka, gdym układał nowe towary. Ponieważ pani już zań zapłaciła, zdawało mi się, że go trzeba odnieść.“
Chłopcy bardzo zawstydzeni, tak serdecznie przepraszali Ludwika, że im nie mógł odmówić przebaczenia; a miss Katarzyna darowała mu ten scyzoryk, i zachował go przez długie lata na pamiątkę błędu, który go tak wiele cierpień kosztował.
Ciekawym dla czego rzeczy zjedzone pokryjomu szkodzą, a po tych co się jawnie jé przy stole, nic nam nie jest,“ rzekł Nadziany po chwilowém zamyśleniu się.
„Może sumienie oddziaływa na żołądek?“ odpowiedziała pani Ludwika z uśmiéchem.
„Przypomniały mu się ogórki,“ rzekł Antoś, i wszyscy parsknęli, bo ostatni wypadek Nadzianego bardzo był zabawny.
Gdy zjadł raz potajemnie dwa duże ogórki i bardzo mu się niedobrze zrobiło, zwierzył się z tą biédą Antosiowi, prosząc o poradę. Koleżka w dobréj wierze zalecił plaster z gorczycy na żołądek, i gorącą duszę od żelaza, na nogi; ale on, przez omyłkę, postąpił odwrot-