Strona:Mali mężczyźni.djvu/305

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


pomimo ubóstwa, osamotnienia, i długich lat ciężkiéj pracy. Był dobrym synem i wyrzekał się własnych widoków, żeby pozostawać przy matce i żyć dla niéj, póki go potrzebowała. Był dobrym przyjacielem, więc nauczył Artura czegoś lepszego, niż łaciny i greczyzny; i może bezwiednie, — dawał przykład prawego człowieka. Był wiernym sługą, i tak się stawał cennym dla swych zwierzchników, że im go będzie trudno zastąpić. Był dobrym mężem i ojcem: tak tkliwym, rozumnym i przezornym, że obaj z Arturem nauczyliśmy się dużo od niego. Jak kochał swę rodzinę, dowiodło to, co uczynił dla niéj, z własnego popędu, i bez żadnéj pomocy.“
Pan Bhaer umilkł na chwilę, a chłopcy siedzieli, jak posągi, dopóki nie odezwał się znowu przytłumionym głosem: „Gdy już umiérał, powiedziałem: Nie troszcz się o Małgosię i o dzieci, będę czuwał, żeby im na niczém nie zbywało. Uścisnął mi rękę, i uśmiechając się spokojnie, rzekł: To zbyteczne, bo ja sam o nich pamiętałem. I rzeczywiście, przekonaliśmy się, zajrzawszy do papiérów, że wszystko jest w porządku, że długów nie zostawił, a nawet tyle zaoszczędził, iż Małgosia będzie mogła żyć z dziećmi dostatnio i niezależnie. Dowiedzieliśmy się nareszcie, czemu żył tak skromnie, odmawiając sobie wszelkich przyjemności, prócz dawania jałmużny, — czemu pracował tak ciężko, że mu to może skróciło zacne życie. Chociaż dla innych często żądał pomocy, dla siebie nigdy o nic nie prosił, lecz dźwigał swe ciężary, i pełnił obowiązki mężnie i spokojnie. Nikt się nie może nań uskarżać, taki był sprawiedliwy, szlachetny, zacny; a teraz kiedy nas odszedł, wszyscy upatrują w nim tyle powodów do kochania, chwalenia i czczenia, że przyjaźń, jaką mnie obdarzał, przejmuje mię dumą.