Strona:Mali Robinsonowie.djvu/23

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   21   —

upadku Niemców nic już im grozić nie może.
Napisały więc do nich, żeby się nie bano, idą bowiem do swej ukochanej matki i są pełni nadziei, że nic im się złego nie stanie.
Trafiło się im spotkać francuzkich żandarmów, którzy zabrali Maurycego i Małgosię na konie, poczem usadowili w pociągu jadącym do Paryża i odjechali spokojni.
Podczas gdy mali podróżnicy zbliżali się już do Paryża, nieszczęśliwa matka poszukiwała ich wszędzie, bojąc się o nie straszliwie.
Wiedziała od Józefa, który znowu wrócił do służby, że zabłądziły gdzieś w lesie i że dlatego nie powracają tak długo.
Chcąc znów złączyć się z wrogiem i swem niecnem zająć się rzemiosłem, ob-