Strona:Lutnia. Piosennik polski. Zbiór trzeci.djvu/260

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ja się nigdy nie pochwalę
Niech mnie porwie czart —
Niech przyznają Moskale
Że ze mną nie żart!

Strach, strach wielki, bo w nim nie nasz pardon
Święty Boże nie pomoże,
Każdemu przyśpiesza zgonu —
Święty Boże nie pomoże. Przyspiesza zgonu!

Jak dobędę ja pałasza,
Oddaj się Bogu —
Nie poznasz bigos czykasza
Obmierzły wrogu.

Czach, czach — leży i tak zawsze w lewo czy w prawo.
Czichu, czachu, prędko, żwawo,
Aż wróg zginie od przestrachu
W lewo, w prawo, czichu, czachu — zginie ze strachu.

A gdy piękne dziewczę zoczy
Przyznajcie sami