Strona:Lutnia. Piosennik polski. Zbiór trzeci.djvu/239

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


PIEŚŃ AKADEMIKÓW WARSZAWSKICH.

Zgasły dla nas nadziei promienie —
Zanim zorza zaświeci nam blada,
Stańmy jako upiorów gromada,
We krwi wrogów nasyćmy pragnienie.

Wzgardźmy marnie tein życiem pędzonem!
Nam pioruny niech grają i gromy —
A na niebie od luny czerwonem
Anioł śmierci zawisi widomy.

Co my winni że kochać nie możem,
Gdy się wszystko tak płaszczy i karli —
My dla ziemskich roskoszy umarli:
Żyjmy zemstą i święćmy ja nożem.

Albo lepiej precz z bronią, nożami,
Bo z nas każden nożowi zazdrości —
My pragniemy własnami rękami
Szarpać ciało i kąsać do kości.

Czas już skargi i żale porzucić.
Bo wstyd czoło już od nich nam pali: