Strona:Lutnia. Piosennik polski. Zbiór trzeci.djvu/238

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Słowik z pieśnią ujdzie w lasy.
Żmiję, dzika stropią zbójcę.
Nadchodzą sokole czasy,
Na swe płody godzą ojce.
Strzelił zbój — zginął zbój.
Wróci słowik krzyknie: stój!

Potem piosnkę swą zaśpiewa,
Piosnkę douczoną w gminie.
Zbójca się zżymie i zgniewa,
Schwyci broń, zmierzy i zginie.
Wiwat pieśń — wiwat pieśń!
Ona strąca świata pleśń.

Tak, tak! bracie mój kochany!
Gdy nadejdą dnie zbawienia —
Pójdziem spoinie na Bielany,
Aby wznosić nowe pienia:
Każdy człek — każdy brat
Niech żyje Równości Świat.

Dax d. 3 Maja 1834 r.

Leopold Turowski.